Metody śledcze „IV RP”


Sąd apelacyjny uniewinnił Beatę Sawicką od zarzucanych jej czynów, ale sprawa nie jest taka prosta. Z tego powodu na nowo rozgorzała dyskusja o metodach stosowanych w tzw. IV RP. Sędzia w uzasadnieniu wyroku powiedział, że „badał sprawę od strony prawnej, a nie moralnej” i uznał, że jest niewinna tylko dlatego, że nie ma dowodów zdobytych legalnie.

Zastanawiającym w tej sprawie jest to, że w 2010r. prokuratura okręgowa w Lublinie umorzyła śledztwo w sprawie legalności działań CBA oraz w sprawie przekroczenia uprawnień w związku z ujawnieniem przez ówczesnego szefa CBA materiałów z tego śledztwa. W obu przypadkach śledztwo zostało umorzone z powodu braku znamion czynu zabronionego.

Sąd pierwszej instancji skazał Beatę Sawicką na 3 lata więzienia bez zawieszenia, czyli na dość mocną karę i w związku z tym musiał mieć mocne dowody. Nie kwestionuję dzisiejszego wyroku sądu, ponieważ działania CBA były co najmniej niestosowne, lecz ciekawym jest na jakich podstawach podjął tę decyzję.

Wydawałoby się, że wszystko jest oczywiste i jak poprzednio w wielu sprawach okaże się, że CBA nie było niczemu winne. Jeżeli sąd apelacyjny uznał, że Sawicka jest niewinna, to oznacza, że poprzednio sąd i prokuratura były niekompetentne – nie dopatrując się winy służb.

Na konferencji Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło swoją oczywistą opinię na temat wyroku, poddając go w wątpliwość. Adam Hofman powiedział nawet, że „coś tu jest nie tak”. Równie oczywistą jest riposta PO i przywoływanie „IV RP”. POPIS jest niczym małżeństwo z rozsądku, kłócą się, ale oboje na tym zyskują.

Teraz pozostaje czekać na wniosek o kasację prokuratury, a następnie na wyrok sądu najwyższego, ale pewnym jest, że co by się nie stało i nieważne jaki wyrok będzie tym ostatecznym przez wiele lat nie ucichną spory na ten temat.

Reklamy

2 thoughts on “Metody śledcze „IV RP”

  1. Za czasów rządu Jarosława Kaczyńskiego CBA koncentrowało się na ściganiu politycznych konkurentów PiS, czyli ludzi związanych z PO i SLD. Zastawiano pułapki na Aleksandra Kwaśniewskiego i na posłów Platformy, ścigano Barbarę Blidę. Organizowano pokazowe akcje z udziałem mediów publicznych, które PiS kontrolował. Słynna konferencja prasowa Kamińskiego na temat Sawickiej była transmitowana w głównym kanale TVP (a nie informacyjnym!), ale odpowiedź Sawickiej – już nie. Dla porównania: w stacji komercyjnej transmitowano obie konferencje tylko w kanale informacyjnym, czyli TVN 24. To wtedy szef CBA wypowiedział słynne słowa, że „każdy z nas musi się poważnie zastanowić na kogo głosować”.

    Politycy PiS „sukcesy” CBA wykorzystywali w kampanii tuż przed wyborami parlamentarnymi, ale gdy wtedy wypłynęła korupcyjna sprawa dotycząca PiS-owskiego ministra sportu Tomasza Lipca (też skazanego już przez sąd), to służby z prokuraturą zabrały się za to dopiero po wyborach. I nie było hucznych konferencji transmitowanych przez telewizję zarządzaną przez zaufanego współpracownika braci Kaczyńskich Andrzeja Urbańskiego.

    Cała ta machina propagandowa miała jeden cel: zmniejszyć wynik wyborczy PO i SLD, zapewnić wygraną PiS. Wykorzystywanie do tego aparatu służb specjalnych, prokuratury i mediów publicznych jest jedną z największych zbrodni politycznych, które oczywiście nie mieszczą się w przepisach kodeksu karnego. I to oskarżenie pozostaje w mocy niezależnie od wyroku ws. Sawickiej.

    Jej historię opisuje szczegółowo raport komisji Andrzeja Czumy, który – wbrew temu, co twierdził Jarosław Kaczyński – jest dla PiS bardzo obciążający. Zaczęło się od tego, że agent Tomek poszedł na kurs dla członków rad nadzorczych razem z kilkorgiem posłów PO. Dlaczego? Nie wiadomo. Przypadek? Wątpię. CBA nie przedstawiło żadnych dowodów na to, że wcześniej miało jakiekolwiek przesłanki, by podejrzewać o cokolwiek tych parlamentarzystów. To było szukanie miękkiego podbrzusza PO.

    Ale spośród tych posłów – jak wynika z raportu Czumy – to właśnie Beata Sawicka zaczęła roztaczać przed agentem Tomkiem wizje, jakież to ona ma znajomości i czego to ona nie załatwi. Tym samym zwróciła na siebie uwagę i dała pretekst do tego, by zastawić na nią pułapkę. Dlatego linia obrony Sawickiej nie wypaliła. Gdyby nie była z Platformy, zapewne pies z kulawą nogą nie zająłby się głupotami, która opowiadała (chciała sprywatyzować szpital, który od dawna był prywatny). Ale była posłanką PO. I to wystarczyło, by CBA ruszyło do ataku. Chwyciła haczyk błyskawicznie. Dowody na to, że była skorumpowana, sąd uznał za wystarczające.

    Nie zmienia to faktu, że walka z korupcją za czasów PiS miała przede wszystkim wymiar polityczny i medialny: łapano płotki, byle tylko sprawę dało się wykorzystać w kampanii. A grube i trudne sprawy, jak afera dotycząca MSWiA i informatyzacji, ciągnąca się od wielu lat, która przyniosła wielkie straty państwu, leżały odłogiem. Łatwiej było za pieniądze podatnika rozbijać się luksusowymi autami, by nagabywać posłanki i celebrytki.

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s