Jak obniżyć ceny żywności

Rolnicy narzekają, że za mało dostają za swoją ciężką pracę, a wszyscy inni narzekają na wysokie i ciągle rosnące ceny żywności. O ile w tym roku nie ma drastycznych skoków cen – wzrost o ok. 2% rok do roku, to zysk dla rolników, czyli ceny w skupach spadły drastycznie.

Dlaczego tak jest? Z powodu rozbudowanego łańcucha pośredników. Każdy handlowiec i pośrednik musi coś zarobić, więc oczywistym jest to, że dokłada dodatkowe procenty do ceny produktu. Problemem jest liczba osób i firm, przez które produkt musi przejść by trafić na półki sklepowe. Dobrym przykładem jest parówka – wyprodukowanie najtańszej parówki kosztuje od 2 zł, a w sklepie taka najtańsza parówka kosztuje 6-7zł.

Już wcześniej o tym pisałem, sugerując, że to rolnicy powinni łączyć się w większe organizacje i dzięki temu docierać do sklepów, z pominięciem pośredników. Jest jednak jeszcze inny sposób. Może to państwo powinno zadbać o dobro rolników, jeżeli sami nie są w stanie o siebie zadbać.

Utworzenie państwowej spółki, która pośredniczyłaby pomiędzy rolnikami/producentami, a sklepami w bardzo szybki i prosty sposób wyeliminowałoby problem niepotrzebnego zawyżania cen. Ta firma mogłaby działać nie tylko w branży rolniczej, chociaż z pewnością, to jest główny rynek, gdzie przydałaby się pomoc państwa.

Reklamy

Chore rolnictwo

Polskie rolnictwo jest w opłakanym stanie – wystarczy spojrzeć na własne oczy i porównać jak wyglądały wsie kiedyś i jakie są teraz. Niegdyś większość pól była orana lub wykorzystywana jako pastwiska, a teraz, to wszędzie rosną olbrzymie chaszcze. Na wsiach jest również zdecydowanie mniej zwierząt – nie tylko krów, czy kóz, ale również np. kur.

Nikomu nie opłaca się pracować w rolnictwie, ponieważ tylko największe gospodarstwa mają szansę utrzymać się na rynku, a i te niejednokrotnie mają problemy. Jeżeli degradacja polskiego rolnictwa będzie postępować dalej, to niedługo będziemy musieli importować olbrzymie ilości żywności z zagranicy.

Fakt występowania wielu anomalii pogodowych w ciągu ostatnich kilku lat nie tłumaczy takiej sytuacji. Ostatnio bodajże w TVP Info wypowiadali się producenci jajek – w tym roku koszt produkcji jajka, to średnio 25 groszy, podczas, gdy w skupie sprzedają je maksymalnie za ok. 20 groszy! Rolnicy są pod kreską, a jeśli uda im się wyjść na plus, to i tak balansują na granicy opłacalności. Czy to nie jest chore? Tylko w maju przez nieopłacalność produkcji na mięso zostało przeznaczonych 7 milionów kur.

Ponadto powinniście zauważyć, że jajka – w kosztują od ok. 40 groszy za sztukę do cen o wiele wyższych. To pośrednicy zgarniają ogromne pieniądze tylko za dystrybucję – to jest problem w całym rolnictwie. Produkty przechodzą przez wiele rąk i niejednokrotnie ceny wzrastają przez to nawet o kilkaset procent.

Ekonomista Marek Zuber tak się wypowiedział kilka lat temu:

Przede wszystkim trzeba zwiększyć konkurencję. Tylko dzięki temu będziemy płacić niższe ceny. A jak to zrobić? Wszystko w rękach Ministerstwa Rolnictwa, które powinno ułatwić rolnikom zakładanie spółdzielni … Przecież rolnikowi, który sprzedaje 10 worków ziemniaków, nie opłaca się jechać kilkadziesiąt kilometrów do miasta, tylko po to, by sprzedać je o kilkadziesiąt groszy drożej. Ale jeśli rolników będzie kilku i zamiast 10 worków będą sprzedawać 1000, wtedy cała operacja może się udać … Rolnicy, dzięki spółdzielniom, nie musieliby korzystać z pomocy pośredników czy hurtowników i sami mogliby sprzedawać swój towar na rynku

Ja całkowicie podzielam jego zdanie.

Reforma kształcenia zawodowego

Kształcenie zawodowe w Polsce jest na dość niskim poziomie w kwestii przygotowania praktycznego i potrzebna jest gruntowna reforma tegoż systemu. Nawet z własnego doświadczenia wiem, że „praktyki” w szkołach są niedostosowane do potrzeb uczniów. Na moim kierunku, czyli mechatronik praktyki wchodzą dopiero w trzeciej klasie i jest to miesiąc pracy – sytuacja i tak się poprawiła, bo nie tak dawno było to tylko pół miesiąca. Trudno jest nauczyć się fachu tylko na papierze. Nawet tak zwany „praktyczny” egzamin zawodowy jest właściwie egzaminem teoretycznym, pisanym na kartce.

Obecnie bezrobocie wśród młodych ludzi osiągnęło poziom 30% i jest to ponad 700tys. osób do 30-ego roku życia. Na większości ofert pracy jest wymagane kilkuletnie doświadczenie. Przedsiębiorcy boją się zatrudniać świeżych absolwentów szkół właśnie z powodu złego wyszkolenia i nie przygotowania do praktycznego działania. Państwo powinno stworzyć dobre warunki kształcenia dla młodych obywateli.

Z mojego doświadczenia obecnie praktyki często sprowadzają się do jakiejś formy pracowni, co nie przynosi dużych efektów, a jest to kosztowne, albo co gorsza, albo co gorsza jest to przysłowiowe zamiatanie podłogi. Uczniowie nie mają do roboty nic konstruktywnego i obijają się, co później skutkuje nie tylko brakiem wiedzy praktycznej, lecz też złym stosunkiem do pracy.

Rozwiązanie tego problemu jest proste – szkoły powinny rozpocząć szeroką współpracę z prywatnymi firmami w sprawie zatrudnienia uczniów w ich zakładach za niewielkie sumy, bądź za darmo, co już byłoby szczególnymi ustaleniami między stronami. Dobrze by było, gdyby przy okazji odprowadzane były składki ubezpieczeń społecznych. Jeżeli z kolei jakiś uczeń mimo zleconej pracy się obija, to powinien ponieść odpowiednie konsekwencje. Takim rozwiązaniem za jednym zamachem można rozwiązać problemy braku wiedzy oraz „problemy wychowawcze”.

Ogromnym plusem, a poniekąd i celem tej reformy jest pobudzenie gospodarki. Otóż dzięki uczniom koszta pracy stanowią mniejszą część w wartości produktów, co powoduje spadek cen. Dzięki spadkowi cen konsumentów będzie stać na kupno większej ilości produktów. Bezrobocie również drastycznie spadnie.

Gospodarka, to system naczyń połączonych i wbrew pozorom jedna mała zmiana może wprowadzić gospodarkę we spiralę wzrostu.

Zminimalizowanie zużycia ropy i gazu oraz uniezależnienie się od Rosji

Nie jest to najważniejszy punkt mojego planu, jednakże warto go opisać. Chodzi tu o rozwój technologiczny i przemysłowy produkcji biopaliw.

Jak wiadomo ropa i gaz kiedyś się skończy, nie stanie się to jutro, a nawet za rok, jednakże z powodu zużywania się zasobów tychże ceny produktów na nich oparte rosną. Kiedy rośnie cena paliwa, rośnie również cena wszystkich produktów, które potrzebują transportu. Można by wprowadzić jakieś ulgi, które niestety jakiś czas temu zostały zlikwidowane na rozwój biopaliw.

Zwiększenie użytkowania biopaliwa będzie również jednym z aspektów uniezależnienia się od dostaw paliw z Rosji. To nie jest jednak jedyny sposób.

W obu przypadkach koniecznie trzeba znaleźć inne źródła. Takie jak Skandynawia lub inne. Monopol Rosji nie jest korzystny dla cen paliw oraz inicjuje ryzyko zaprzestania dostaw do Polski. Ze względu finansowego jak i obronnego i strategicznego musimy się uniezależnić od dostaw z jednego kraju.