Hańba!

Narodowe święto po raz kolejny zostało pogwałcone przez chuliganów. Zamiast łączyć się w takiej chwili z innymi niektórzy postanowili „odreagować” na ulicach. To już kolejny raz z rzędu, kiedy to się dzieje na ulicach Warszawy. Brak mi kulturalnych słów na opis tych niewiarygodnie skandalicznych wybryków. Władze Warszawy oraz odpowiednie służby powinny raz na zawsze ukrócić działalność wandali – jak?

Oświadczyć jasno i wyraźnie, że wszyscy wandale będą wysyłani na roboty publiczne, żeby odpracować to co zniszczyli z dużą, najlepiej wielokrotną nawiązką. Pobłażanie w stosunku do takich ludzi powinno się skończyć. Polska to nasza wspólna własność, a nie tych łobuzów i dlatego powinni zapłacić.

Wielu oskarża o te rozróby ONR, ale nie sądzę, żeby kierownictwu tej organizacji podobało się ciągłe tłumaczenie się z takich wybryków. Być może członkowie ONR są za to odpowiedzialni, ale nie sądzę, by było to w zgodzie z ich władzami, ponieważ według świadków prywatna ochrona ustanowiona przez organizatorów manifestacji próbowała powstrzymać „rozrabiaków”.

Pewne jest to, że nie może być tak, że co roku trzeba ustawiać kordony policyjne, po to, żeby bronić Warszawy przed zniszczeniami. Gdyby nie było tam tylu oddziałów policji, to mogłyby wybuchnąć swego rodzaju „zamieszki” w całym mieście. Jedynym sposobem na przecięcie tego węzła gordyjskiego są kary, kary i jeszcze raz kary dla wandali.

Reklamy

Tort, sędzia i kara

Po ogłoszeniu przez sędzinę przerwy w sprawie dot. generała Czesława Kiszczaka została obrzucona tortem. Szkoda tortu – ale to inna sprawa. Postępowanie zostało puźniej zawieszone z powodów “otępienia, spowolnienia psychicznego” generała. Chciałbym się skupić nie tyle na komentarzu wyroku, co na otoczce tego co się stało później.

Są dwie strony tego medalu.

Po pierwsze, z tego, co zauważyłem sala, na której sędziowie przebywali była bardzo mała. Połowę zajmowali reporterzy – jak pracować w takim miejscu. Rozumiem, że media muszą być wszędzie, ale po co taka masa kamer. Najprostszym rozwiązaniem byłoby nie zapraszanie mediów na rozprawy – a przynajmniej z kamerami, ale w zamian ustawić jedną lub dwie kamery i udostępnić nagranie wszystkim zainteresowanym. Na pewno usprawniłoby to pracę sędziów i zmniejszyło zagrożenia, o których jeszcze powiem. Również publiczność powinna być mniej liczna, a przynajmniej bardziej oddalona od sędziów, ponieważ to wszystko wyglądało jak jakaś scena z podwórka – tłum ludzi i chaos.

Niektórzy zauważają, że dziś jest tort, a jutro będzie granat. Zgadzam się, że ochrona sądu jest zdecydowanie za mała. Sędzia powinien w każdej sprawie mieć przy sobie przynajmniej jednego ochroniarza. Dosłownie przy sobie, a nie przy drzwiach, czy przed nimi. Również powinno się wprowadzić zakaz wnoszenia do sądów praktycznie czegokolwiek. Na pewno w sądzie nie ma miejsca na manifestacje, jak to miało miejsce w sprawie Kiszczaka.

Z drugiej jednak strony ci sami komentatorzy chcą zwiększenia kar za obrazę sądu, a osobie, która rzucała tortem najchętniej wsadziliby na wiele lat do więzienia – no nie przesadzajmy. Uważam, że obecne kary są aż nadto wystarczające. Należy też zrozumieć „torciarza” – mi również ten wyrok nie pasuje, a jest wręcz śmieszny.

Fotoradary

Fotoradary stały się nieodłączną częścią polskich dróg i od chwili założenia pierwszych z nich stały się wrogiem nr. 1. Jest ich już kilkaset i będzie więcej, jednakże najśmieszniejsza jest reakcja kierowców. Mówi się, że są one tylko dla poprawienia budżetu, ustawiane tam, gdzie mogą najwięcej „zarobić”, co jest prawdą. Ale…

Może, to co powiem jest nieżyciowe, ale co za różnica gdzie fotoradar „cyknie” zdjęcie, przecież nie ważne, czy na zakręcie, czy na długiej prostej obowiązkiem kierowców jest przestrzeganie przepisów i ograniczeń prędkości.

Zastanawiam się, czy kierowcy chcą się czuć bezpiecznie, czy nie, bo gdzie indziej niż przy fotoradarach przestrzeganie przepisów jest najdokładniejsze. Może powinniśmy stawiać Fotoradary przy szkołach, szpitalach itp., bo to ograniczy prędkości kierowców.

Dla mnie jednak smutnym faktem jest to, że tylko tam, gdzie są owe niechlubne Fotoradary przestrzegane są przepisy. Może zamiast narzekać na nie, wszyscy powinniśmy wreszcie zacząć szanować życie i zdrowie swoje i innych ludzi.

Może narażę się wielu kierowcom tym stwierdzeniem, ale w pełni popieram budowanie Fotoradarów – nie ważne gdzie one stoją.

Potrzebna poważna restrukturyzacja policji!

Nie od dziś wiadomym jest, że polska policja delikatnie mówiąc nie jest do końca skuteczna. Jest wiele przyczyn, które się na to składają i nie będę ich tu wszystkich wymieniał – bo i po co. Ja widzę, że potrzebna jest reorganizacja policji w celu przybliżenia do systemu jaki funkcjonuje obecnie w Japonii.

Japonia cechuje się bardzo niskim wskaźnikiem przestępczości. W dużej mierze jest to kwestia kultury i religii, ale nie tylko to odgrywa tu dużą rolę. Otóż system japoński opiera się na bliższym kontakcie policji z obywatelem. Istnieje tam wiele małych posterunków policji, które znajdują się również na wsiach. Dodatkowo policjanci odwiedzają co jakiś czas okolicznych mieszkańców, dzięki czemu nie są postrzegani jako siła ucisku, lecz raczej jak pomocna dłoń.

Dzięki temu policja może wcześniej wykrywać przestępstwa i inne patologie. W Polsce zdecydowanie powinniśmy postawić na wizerunek policjanta, szczególnie po doświadczeniach z PRL’u. Chodzi tutaj zarówno o kulturę osobistą, wygląd, jak i o bezpośrednią znajomość policji.

Wracając z kolei do posterunków – działałyby one jako filie większych komisariatów, co nie powodowałoby zwiększenia biurokracji policyjnej.

Powstrzymanie lobbingu i korupcji.

To jest bardzo ważny punkt mojego planu, ponieważ dzięki niemu znacząco zwiększy się jakość polskiego życia politycznego.

Ostatnio wpadłem na bardzo ciekawy pomysł, a mianowicie, na poddanie wszystkich polityków badaniu wariograficznemu. Podczas tego badania padałyby pytania, czy poddawał się korupcji, oraz czy przypadkiem nie chce wykorzystać swojej pozycji do „niecnych” celów. 🙂

To z pewnością już na starcie odstraszyłoby potencjalnych „złodziei” od rządów. Natomiast w stosunku do obecnych, jeżeli wariograf wykryłby coś takiego, wiązałoby się to z zakazem piastowania stanowisk publicznych – dożywotnio.

Można by też takie badania co jakieś parę lat przeprowadzać wśród sędziów, policjantów, innych urzędników państwowych itp.. Nie wiem tylko jakie są koszta takich badań, i jakie są możliwości „ilościowe”.

Takie rozwiązanie niemal w 100% wyeliminowałoby zjawisko kolesiostwa, korupcji i wymyłoby wszystkie brudy z polskich urzędów.