Czy liczy się program?

PiS ogłosiło nowy program – jak to było zapowiadane od miesięcy, również Polska Razem Jarosława Gowina ogłosiła swoje pomysły. Tak… Wszystko było by piękne, ale okazuje się, że większość „pomysłów” partii politycznych – tych będących w sejmie, jak i nie jest powszechnie znanych i dyskutowanych. Nie w jednym punkcie np. PO i Pis mają podobne zdanie. A co z tego wynika?

A no wynika z tego, że pomimo teoretycznej zgody programowej prawie wszystkich na JOWy, nikt ich nie wprowadza. Czy więc program ma jeszcze jakieś znaczenie? Jak nie posmarujesz, to nie pojedziesz – takie zdanie mają politycy, więc obiecują wszystko, co ludziom się podoba – nie zawsze myśląc o konsekwencjach.

Jaką mamy pewność, że głosując na tą, czy na tamtą partię głosujemy na ich program – moim zdaniem żadną. Niestety Polska scena polityczna jest tak zdegenerowana, tak zepsuta, że niestety nie ma co patrzeć na programy – szczególnie tych „starych wyjadaczy”.

Postarajmy się domyśleć czego tak na prawdę chcą politycy znakomitej większości partii. Hmmm… Władzy? Pieniędzy?

Tak, tego chcą i przez to skandaliczne zachowanie większości polityków nie da się już odróżnić „tych dobrych” od „tych złych”. Jak można wierzyć w to co oni mówią, skoro kłamią jak najęci – i robią to prosto w nasze twarze. Smuci mnie, kiedy ludzie mówią mi, że wszyscy politycy tacy są. Że nic nie można zmienić… Bo tak nie jest!

Wydawać się może, że obrzydzanie polityki i wszystkiego co z nią związane jest celowym zagraniem samych polityków. Dzięki temu mogą się utrzymywać u władzy. To jest jak wieloletnie, stopniowe pranie mózgów – nie poddawajmy się mu.

Dalej warto jest wierzyć, że możemy coś zmienić, że Polska nie jest skazana na pogrążanie się w tym barłogu i że Polacy naprawdę mają moc.

Jesteśmy w złej sytuacji, ale to się zmieni.

Nie dziś,
Nie jutro,

ALE TO SIĘ ZMIENI!

Reklamy

Problem drogowy

Po serii szeroko komentowanych wypadków we wszystkich mediach politycy prześcigali się w pomysłach co poradzić, czy jednak coś z tego wyniknie? Szykuje się maraton wyborczy i niestety kwestia wypadków będzie prawdopodobnie musiała poczekać kilka lat, albo do kolejnej medialnej burzy. Przecież codziennie w wypadkach drogowych giną ludzie, a mimo to nikogo to nie interesuje, dopóki nie pokaże to telewizja.

Minęło już kilka dni, ucichło już o tym w mediach, a politycy znaleźli inne tematy, jak bojkot TESCO. Chciałbym się jednak zastanowić nad problemem wypadków i nad tym, co można zrobić.

Obowiązkowe alkomaty to kompletna bzdura wymyślona prawdopodobnie po to, by dać zarobić jakiejś firmie, która je produkuje. Czy trzeba zwiększać kary? Uważam, że nie. Być może na początek kierowca, który spowoduje wypadek przekraczając prawo (pijąc, jadąc na czerwonym itp.) powinien trafiać do aresztu na tydzień.

W czasie tego tygodnia sprawa sądowa powinna już być w fazie końcowej, tak, żeby w ciągu kolejnego tygodnia mógł zostać osądzony. W przypadku braku ofiar śmiertelnych lub ciężko i trwale okaleczonych ci, którzy pierwszy raz popełnili takie przestępstwo powinni, dostawać karę prac społecznych – naprawdę długotrwałych, nie parę godzin, tak by mógł odpracować to co zrobił. Recydywistów zaś zarówno w sprawach drogowych, jak i innych powinno się skazywać na karę bezwzględnego więzienia.

Oprócz tego natychmiast po wypadku ofiarom i rodzinom ofiar państwo powinno zapewnić pomoc finansową, za którą w przyszłości, przynajmniej częściowo zapłaci sam sprawca.

Mam nadzieję, że debata nad tym tematem będzie kontynuowana w kręgach politycznych i przyniesie odpowiednie rezultaty.

Atomowy „Gender”

„Gender” – to jedno słowo podzieliło Polskę. Środowiska kościelne walczą z gender na wszystkie sposoby, zaś środowiska feministyczne, czy po prostu lewicowe bronią swoich przekonań. Czym tak naprawdę jest gender i co oznacza dla społeczeństwa?

Jest wiele definicji tego słowa. W dosłownym tłumaczeniu oznacza płeć, jednak nie jest to płeć biologiczna, ale swego rodzaju „mentalna”. Rozszerzając ten termin, to „suma cech, zachowań, stereotypów i ról płciowych przyjmowanych przez kobiety i mężczyzn w ramach danej kultury w drodze socjalizacji(nabywania systemu wartości)” Inaczej zaś gender definiuje WHO, a mianowicie jako „stworzone przez społeczeństwo role, zachowania, aktywności i atrybuty, jakie dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla mężczyzn i kobiet”.

Gender sam w sobie nic nie znaczy – to jest pewien fenomen, który jest poddawany badaniom. No ale zawsze jest jakieś ale…

Dopóki gender jest w rękach naukowców nic się nie dzieje, jednak kiedy dostaje się w ręce polityków zaczyna się piekło. Niemalże każda nauka może być źle wykorzystana – taka energia atomowa na przykład. Może zasilać całe miasta w energię, ale może też je niszczyć. Gdyby energia atomowa pozostała w sferze nauki nigdy nie doszłoby do budowy bomby atomowej, niestety nauka od zawsze była, jest i będzie wykorzystywana przez wojsko, czy polityków – nie koniecznie do dobrych celów.

W tym wypadku gender wykorzystywana jest przez niektórych polityków w celach propagandowych – głównie do walki z kościołem. I tutaj kościół ma w pewnym sensie rację – co do tzw. „ideologii gender”. Ideologią gender można nazwać swoiste celowe wykorzystanie tej nauki do walki polityczno-ideologicznej, jaką najostrzej prowadzi w Polsce Twój Ruch „Palikota”. Ludzie wiedzą, że teoria płci „mentalnej” nie jest w zgodzie z naukami kościoła katolickiego i niektórzy specjalnie podsycają ten konflikt.

Czy politycy są źli?

W społecznej ocenie polityki zdania są podzielone, tak samo, jak są podzielone wśród polityków. PiS mówi, że ich przeciwnicy to komuniści, albo ateiści, ci. PO, że inni to np. radykałowie. SLD, czy Twój Ruch „Palikota” :), mówi, że inni to klerykałowie itp. Wyborcy mają często podobne zdanie jak ich wybrańcy. Niektórzy zaś mówią, że wszyscy politycy to złodzieje – ci z reguły nie chodzą na wybory. Jaka jest więc prawda?

Komu mamy wierzyć. Czy to Kaczyńskiemu, gdy proponuje reformy, które nie mogą się sprawdzić w praktyce. A może Tuskowi, który nie wprowadza prawie żadnych poważnych reform i raz twierdzi, że jest dobrze i kryzysu nie ma, raz, że jest i trzeba zaciskać pasa. A może Palikota, który najchętniej przypalałby sobie blanty na sali plenarnej. A może jednak prawdą jest to, że wszyscy politycy są „be”?

Przecież praktycznie wszyscy byli u władzy i zawsze działy się jakieś sensacje rewelacje. Teoretycznie można wywnioskować, że nie ma dobrych polityków, ale czy na pewno? Nawet zakładając optymistyczny scenariusz większość jest zła w tym co robi (nie chcę nawet mówić, że celowo partaczą robotę).

Hmm, a skoro jest tak źle wśród polityków, to świadczy to o samym społeczeństwie. Dlaczego nie potrafimy wybrać kogoś, kto potrafiłby dobrze rządzić. Polsce potrzeba jest wielu ważnych reform, które nie są przeprowadzane.

To było moje skromne zdanie, a co Wy sądzicie o politykach?

Politykom brak idei!

Wszystkie partie polityczne mają wypisane swoje cele ideologiczne, jednak to co na papierze nie zawsze pokrywa się z realiami. Zarówno SLD, PiS, jak i PO miały swój czas i jak widać, z czasem coraz trudniej przychodzi politykom wypełnianie obietnic – zarówno tych ideologicznych, jak i programowych.

Po wygraniu wyborów, z roku na rok partie polityczne coraz szybciej jałowieją i to właśnie teraz dzieje się z Platformą Obywatelską. W 2007r, przed wyborami pojawiło się tyle pięknych haseł jak np. „By żyło się lepiej”. Oczywiście nastał światowy kryzys i nie można za wszystko obwiniać PO, ale było i nadal jest wiele możliwości wprowadzenia zmian, a rząd nie kwapi się zanadto do tego.

Jednym z ich postulatów było wprowadzenie Jednomandatowych Okręgów Wyborczych i o ile do senatu wybory prowadzone są już w systemie JOW, o tyle nie zanosi się na zmiany w sejmowej ordynacji wyborczej. Pomimo, że zarówno PO, jak i PiS – dwie największe partie polityczne są za nowym systemem nic się nie dzieje.

PSL i SLD sprzeciwiają się temu pomysłowi. Teoretycznie lewicowa partia jak SLD powinna być rękami i nogami za, no ale…
Również teoretycznie, gdyby wybory w 2011r. odbyły się w systemie JOW, to:

PO miałaby dziś 306 posłów (66,5 proc. miejsc), a PiS – 151 (32,9 proc.). PSL zdobyłby tylko 3 mandaty (0,6 proc.). Innych partii nie byłoby w Sejmie – wynika z symulacji opublikowanej w nowym numerze „Polityki”.

I wszystko jasne – za wszystkimi decyzjami nie stoją żadne idee, lecz czysta kalkulacja wyborcza. Niby to nic nowego, ponieważ taka jest nasza polityka – pytanie, czy powinna taka być. Gdzież są ci dawni wielcy i charyzmatyczni przywódcy jak chociażby Józef Piłsudski w Polsce, czy niedawno zmarła Margaret Thatcher z Wielkiej Brytanii. Oboje mieli wady i popełniali spore błędy, ale koniec końców udało im się poprawić sytuację rodaków. Czy naprawdę niema nikogo, kto czyniłby dobrze dla polski nie patrząc na słupki?

Tacy ludzie istnieją, ale nie mogą się przedrzeć przez betonowe okowy polityków i wielkie interesy korporacji.

To się jednak wkrótce zmieni!

Zmniejszenie przywilejów polityków

Jak wszyscy wiemy politycy w Polsce mają wiele przywilejów. To z całą pewnością musi się zmienić, ponieważ takie „rozpasanie” polityków nie działa pozytywnie na rozwój Polski.

Nie mówiąc już o zarobkach ministrów, oraz Premiera i Prezydenta posłowie oprócz pensji, która wynosi prawie 10.000zł mają diety – około 2.500zł mają również pieniądze na:

– utrzymanie biura – 10.000zł
– noclegi (dla posłów z poza Warszawy) – Dom Poselski lub 7.500zł (rocznie)
– limuzyna na każde zawołanie
– korzystne pożyczki
– bezpłatne bilety (lotnicze, PKP i PKS)
i kilka innych pomniejszych.

To chyba lekka przesada, bo nie dość, że sama pensja wysoka, to jeszcze tyle przywilejów. Nasi posłowie mogą sobie żyć w sejmowej krainie mlekiem i miodem płynącej. To trzeba koniecznie zmienić.

Proponowane zmiany:

1. Usunięcie prawie wszystkich przywilejów – poza pieniędzmi przeznaczonymi na biuro, oraz kilkoma mniejszymi jak pieniądze na ulotki itp.

2. Likwidacja immunitetów – Poseł nie powinien być równiejszy w stosunku do innych. Prawo powinno być takie samo dla wszystkich, a owe immunitety są nadmiernie wykorzystywane przez polityków.

3. Pensja uzależniona od aktywności – jeżeli poseł nie chodzi na głosowania, nie pomaga w pisaniu projektów ustaw, czyli jednym słowem się leniwi jego pensja powinna być obniżona o połowę lub nawet więcej, jeżeli to będzie trwałe. Być może takie rozwiązanie rozruszałoby i pobudziło do aktywnej pracy naszych polityków.

Powstrzymanie lobbingu i korupcji.

To jest bardzo ważny punkt mojego planu, ponieważ dzięki niemu znacząco zwiększy się jakość polskiego życia politycznego.

Ostatnio wpadłem na bardzo ciekawy pomysł, a mianowicie, na poddanie wszystkich polityków badaniu wariograficznemu. Podczas tego badania padałyby pytania, czy poddawał się korupcji, oraz czy przypadkiem nie chce wykorzystać swojej pozycji do „niecnych” celów. 🙂

To z pewnością już na starcie odstraszyłoby potencjalnych „złodziei” od rządów. Natomiast w stosunku do obecnych, jeżeli wariograf wykryłby coś takiego, wiązałoby się to z zakazem piastowania stanowisk publicznych – dożywotnio.

Można by też takie badania co jakieś parę lat przeprowadzać wśród sędziów, policjantów, innych urzędników państwowych itp.. Nie wiem tylko jakie są koszta takich badań, i jakie są możliwości „ilościowe”.

Takie rozwiązanie niemal w 100% wyeliminowałoby zjawisko kolesiostwa, korupcji i wymyłoby wszystkie brudy z polskich urzędów.