Zegarek ministra, a nadchodzące zmiany

Prokuratura Okręgowa w Warszawie chce oskarżyć ministra Nowaka o złożenie fałszywych oświadczeń majątkowych. Sprawa dotyczy zegarka ministra wartego, jak stwierdzili biegli około 17 tysięcy złotych, a minister miał świadomie nie powiadomić o nim. Czy mimo wszystko to może być na rękę premierowi?

Jak wiadomo Donald Tusk szykuje kolejne przetasowanie w rządzie. Minister transportu Sławomir Nowak z pewnością nie jest najpopularniejszą twarzą rządu i razem z panią minister Szumilas jest na pierwszej linii spodziewanych zmian. Teoretycznie wszystkie afery powinny szkodzić rządowi, ale czy tak naprawdę się dzieje.

Platforma Obywatelska przebrnęła już przez wiele afer, a w szczególności te ostatnie pokazują, że wszystko spływa po niej jak po kaczce. Być może Donald Tusk; nie pierwszy raz zresztą; kreuje się na tego „dobrego gospodarza”, który po raz kolejny zaprowadzi porządek.

Czekamy jeszcze na ruch prokuratora generalnego, który zdecyduje o wysłaniu wniosku o zniesienie immunitetu do marszałek sejmu. Być może jednak Donald Tusk nie będzie chciał czekać i pierwszy zareaguje wręczając dymisję ministrowi transportu.

Korupcja, znowu …

gaz łFirmy płaciły łapówki za poparcie ich prośby o koncesję na poszukiwanie gazu łupkowego w Polsce – Prokuratura Apelacyjna w Warszawie wysłała akt oskarżenia do Sądu Rejonowego w Warszawie. „Oskarżyliśmy siedem osób, którym wcześniej przedstawiono w sumie jedenaście zarzutów łapownictwa biernego i czynnego” – Waldemar Tyl, zastępca szefa Prokuratury Apelacyjnej.

Prokurator mówi, że „Zarzuty dotyczą działania trzech osób zatrudnionych w resorcie środowiska i trzech osób prywatnych działających na rynku poszukiwania i rozpoznawania złóż gazu łupkowego … Chodzi o wręczanie i przyjmowanie nienależnych korzyści majątkowych. Kwoty oscylowały od 13 do blisko 55 tys. zł” Główną oskarżoną jest Ewa Z., była dyrektorka Departamentu Geologii i Koncesji Geologicznych. Miała ona dopilnować pozytywnego rozpatrzenia wniosku, a oprócz niej oskarżonych zostało dwoje jej pracowników.

Sprawa ma dotyczyć trzech firm, w jednej z nich (DPV Service,) pracowała Irena R., która miała pośredniczyć w przekazywaniu łapówek od dwóch menedżerów Wiesława S. i Włodzimierza B., którzy są powiązani z trzema firmami działającymi w Polsce. Pieniądze były przekazywane bezpośrednio na konta bankowe. Rosyjscy właściciele spółki DPv service twierdzą, że nie wiedzieli o poczynaniach Ireny R.

W tej sprawie oskarżony został też pracownik Państwowego Instytutu Geologii, który przygotowywał mapy, które były dołączane do wniosków o koncesje. Prokuratura nie zapowiedziała kolejnych oskarżeń, ale być może z rozwojem sprawy będą one konieczne.

Porażka prokuratury

Ryszard Bogucki i Andrzej Z. pseudonim Słowik – jedni z głównych podejrzanych w sprawie zabójstwa generała Marka Papały zostali uniewinnieni. Sąd Okręgowy w Warszawie ostro skrytykował prokuraturę artykułując, że przedstawiła wyrywkowe i „niespójne” dowody. Wartość niektórych dowodów miała zostać przeceniona, niektóre wręcz były wątpliwe i niejasne, a prokuratura nie poczyniła odpowiednich kroków wyjaśniających. W ocenie sądu „dowody w tej sprawie są kruchymi, porozrzucanymi ogniwami, które prokurator jedynie w swoim przekonaniu scali w mocny łańcuch”

Bogucki był oskarżony o obserwowanie miejsca zbrodni oraz nakłanianie do zabójstwa, „Słowik” – tylko o nakłanianie do zabójstwa, pierwszy miał proponować 100 tysięcy złoty, a drugi 40 tysięcy. Sąd jednak nie uwierzył dowodom na zarzut nakłaniania do zabójstwa. Sędzia zaznaczył, że nie wie dlaczego zginął gen. Marek Papała, dalej mówi, że „Sytuacja jest jednak porażką organów ścigania i porażką oskarżyciela, który nie przedstawił wystarczających dowodów na winę oskarżonych”.

„Sąd zamienił się więc w organ, który miał zbierać dowody winy oskarżonych, a nie tylko wydać wyrok … Sąd zbierał dowody, które powinien przedstawiać prokurator, a nie przedstawiał, bo nie miał możliwości – dlatego, że jedna jednostka prokuratury nie współpracowała z drugą” – kontynuuje sędzia. To już kolejna poważna porażka prokuratury w ostatnim czasie – po aferze AmberGold oraz po uniewinnieniu wielu członków gangu pruszkowskiego.

Mucha pod lupą

Gdy patrzymy na muchę pod lupą może wyglądać ciekawie, choć znacznie lepiej pod mikroskopem. Nasza „Mucha” tym razem jest pod lupą prokuratury i Najwyższej Izby Kontroli. Prokuratura rozpoczęła śledztwo w sprawie wydania 6 milionów złotych na koncert Madonny na basenie narodowym. Być może sama suma w skali budżetu nie jest duża, ale kwestią jest sposób dystrybucji.

Pieniądze te miały być przekazane na „promocję polskiej siatkówki” – a koncert znanej piosenkarki na stadionie do piłki nożnej raczej nijak się ma do siatkówki. NIK już wcześniej uznał, że środki zostały wydane niegospodarnie i niezgodnie z przeznaczeniem. Zdaniem Izby, organizacja koncertu (oraz kilku innych imprez), przyniosła straty w wysokości 4,6 mln. złotych. NIK tym razem zaznacza, że chodzi im o same straty, lecz cel, na jaki zostały wydane pieniądze z rezerwy.

Jak widać prokuratora wzięła pod uwagę raport NIK i teraz zaprasza do siebie, na przesłuchania urzędników nie tylko z ministerstwa sportu i turystyki, ale także i z Narodowego Centrum Sportu.

To już kolejne wieści, które mogą zaszkodzić Joannie Musze. Według sondaży pani ministra jest jedną z najbardziej niechcianych ministrów w rządzie. Ciekawe czy Donald Tusk zdecyduje się w końcu na dymisję Pani Muchy – mogą go do tego zmusić pogarszająca się sytuacja sondażowa i umacnianie się PiS na pozycji lidera. Sądzę, że jeżeli Premier zastanawia się nad odwołaniem jakiegoś ministra, to na pierwszym miejscu stoi szefowa ministerstwa sportu i turystyki.

Konflikt o bombę trwa

Prokuratura na konferencji prasowej przedstawiła raport biegłych, którzy pracują w celu wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej. Raport odnosił się, do rzekomego wykrycia materiałów wybuchowych na pokładzie Tu154-M. Panowie prokuratorzy powiedzieli, że wykryto kilka substancji – które wcześniej zostały zinterpretowane jako tzw. „TNT”, czyli trotyl.

Co prawda te substancje mogą być składnikiem bomby, ale jak powiedział pirotechnik – jeden z pierwszych komentatorów konferencji to są tzw. stabilizatory, wykorzystywane również przy produkcji tworzyw sztucznych. Jak zwykle nic nie jest potwierdzone, ani nie jest wykluczone, a mam wrażenie, że cała sytuacja tylko zaogni konflikt w sprawie smoleńskiej.

Wcześniej Mecenas Stefan Hambura – pełnomocnik rodzin smoleńskich ogłosił chęć odsunięcia od prowadzenia śledztwa smoleńskiego wszystkich sześciu prokuratorów, którzy byli w Rosji tuż po katastrofie. Złożył już stosowny wniosek w tej sprawie do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta.

Sytuacja polityczna nie poprawiła się ani trochę po przedstawieniu tego raportu, po części jest to wina prokuratury, która pozostawiła wiele tajemnic przed dziennikarzami, ale nie tylko. Trudno było sądzić, że Antoni Macierewicz i PiS zmienią zdanie w tej sprawie – dalej sądzą, że dopiero nowy rząd będzie w stanie wszystko wyjaśnić.

Teraz pozostaje czekać na ostateczną opinię biegłych w sprawie ewentualnych śladów ładunków wybuchowych – dopóki nie będziemy mieli jednoznacznej opinii na ten temat nie powinniśmy ferować wyroków. Najbardziej trapiące jest to, że cała sprawa wyraźnie dzieli społeczeństwo, a to wszystko przez polityków podsycających konflikt i robiących swoją politykę „na trupach”.

Wymiar Sprawiedliwości – leczenie objawów, a nie przyczyn!

Krajowa Rada Prokuratury odwołała Szefową Gdańskiej Prokuratury Panią Majstrowicz, która zakończyła postępowanie w sprawie AmberGold. Cieszę się z tego, że winni w sprawie AmberGold są pociągani do odpowiedzialności, ale to nie jest rozwiązanie problemu.

Potrzebna jest drastyczna restrukturyzacja w całym systemie prawnym. Ta sprawa obnażyła słabość polskiej prokuratury i polskich sądów. Z tego co się dzieje, nie tylko w sprawie AmberGold, ale i w wielu innych sprawach można odnieść wrażenie, że albo w wymiarze sprawiedliwości szerzy się niekompetencja, albo porostu brak im chęci do pracy.

Chociażby w sprawie gangu pruszkowskiego prokurator prowadzący śledztwo oparł się tylko na zeznaniach świadka koronnego, co było zwykłym lenistwem. Ewidentnie trzeba wyeliminować tę chorobę, pozostaje tylko pytanie jak?

Gang pruszkowski na wolności – kolejna klęska prokuratury!

Jeszcze nie zdążyliśmy ochłonąć po aferze AmberGold, a tu pojawiają się kolejne fakty wskazujące na ewidentne błędy prokuratury.

W tym przypadku ponad połowa zarzutów stawianych przestępcom została odrzucona! Stało się tak z powodu lenistwa prokuratorów. Opierali się głównie na zeznaniach świadków koronnych.

Obie sytuacje pokazują konieczność gruntownej restrukturyzacji całego systemu sądowego.