Pokolenia X, Y i Z

Każde kolejne pokolenie różni się od siebie, wynika to z różnych uwarunkowań społecznych, sytuacji gospodarczej, czy politycznej, jak na przykład w Polsce PRL. Te różnice mają ogromny wpływ na każdą dziedzinę życia, ale jedną z ważniejszych jest praca. Będąc pracodawcą, warto się zastanowić nad tym kogo się zatrudnia, ponieważ ludzie z poszczególnych pokoleń mają inny charakter, dążą do innych wartości i inaczej można na nich wpłynąć.

Na początek warto przypomnieć co to jest Generacja X, Y, czy Z.

Generacja X – pokolenie ludzi urodzonych (w Polsce) między 1961 a 1985. X oznaczać ma niewiadomą – ludzi, którzy nie wiedzą, dokąd mają zmierzać, społeczeństwo zagubione w chaosie współczesności, wykreowanych przez modę wzorców, szukające odpowiedzi na trudne pytania i sensu własnej egzystencji. Wyznacznikiem przynależności była tutaj abnegacja, nonszalancki styl i sposób życia. Często są to ludzie wykształceni, pracownicy korporacji.

„Pokolenie milenium”, to połączenie dwóch bardzo podobnych do siebie generacji:

Generacja Y – pokolenie wyżu demograficznego z lat 80. i 90. XX wieku (w Polsce niekiedy – urodzeni po 1986 roku), nazywane jest również „następną generacją” oraz „pokoleniem klapek i iPodów” – „oswoili” nowinki technologiczne i aktywnie korzystają z mediów cyfrowych i technologii cyfrowych i uznawani są za generację zuchwałą, otwartą na nowe wyzwania.

Generacja Z – ludzie urodzeni od ok 1995 i nie znają świata bez internetu, świetnie poruszają się w rzeczywistości wirtualnej i równolegle toczą życie realne i wirtualne. Inna nazwa, to pokolenie C – connect, communicate, change – to trzy przymiotniki, które charakteryzują to pokolenie, są jeszcze bardziej otwarci niż pokolenie Y.

To tyle z czysto socjologicznego punktu widzenia, pora przejść do rynku pracy.

Pokolenie X ceni sobie stabilność, więc ważną kwestią jest unormowany czas pracy, stała umowa oraz 100% zabezpieczenie na przyszłość, są bardzo solidni i z reguły nie przeceniają nadmiernie swoich możliwości. Szef często jest dla nich wielkim autorytetem. Raczej nie zmieniają pracy jeżeli nie ma takiej konieczności – są bardzo lojalni.

Pokolenie Milenium chce pracować, ale nie całe życie – myślą o przyszłości na emeryturze, planują długoterminowo, ale trochę rzadziej niż „X”, chętnie zakładają własny biznes. W pracy oczekując dużej swobody i elastycznego czasu pracy, często zmieniają pracę, jeżeli nadarzy się do tego okazja. Przełożonych traktują praktycznie jak równych sobie pracowników, oczekują dokładnego wyznaczania celów i kontroli. Coraz częściej liczy się możliwość pracy na odległość – głównie przez internet.

Reklamy

Fiskalizm Rostowskiego

Dzisiaj chciałbym co nieco napisać o polityce fiskalnej ministra finansów i zarazem wicepremiera Polski brytyjskiego ekonomisty – Jan Antony Vincent-Rostowski. Przedstawię kilka niepokojących faktów odnośnie polskiej gospodarki, które pomimo rzekomych sukcesów polityki fiskalnej pokażą cały obraz sytuacji.

Ministerstwo Finansów ogłosiło, że Państwowy Dług Publiczny (PDP) w 2012 nie wzrośnie, a nawet spadnie o 1mld zł, to czy się to sprawdzi to inna kwestia, ale w ubiegłym roku widać wyraźny spadek wzrostu zadłużenia. Wszystko byłoby pięknie, ale przez całe rządy PO dług ten wzrósł o 300mld zł! Dziwne, że dopiero teraz minister Rostowski się obudził – rozumiem, że był kryzys światowy itd, ale to była już lekka przesada. Poza tym przez cały okres kryzysu rząd zapewniał, że go u nas nie ma – dopiero teraz, gdy zobaczyli spadek w sondażach zaczęli o tym trąbić.’

Inne wskaźniki wskazują na to, że taka ostra polityka fiskalna mająca na celu zbilansowanie budżetu doprowadziła do zmniejszenia poziomu inwestycji w gospodarkę, co przełożyło się na spowolnienie wzrostu PKB, a licząc realne PKB (razem z inflacją) jest to spadek. Wg. prognoz nawet ta inflacja się zmniejsza z powodu stagnacji na rynkach i może doprowadzić do deflacji.

To są wyniki i tak zawyżone, ponieważ MF uprawia kreatywne zarządzanie finansami, co chociażby pokazuje zamrożenie środków na pobudzenie rynku pracy, żeby na papierze zmniejszyć deficyt budżetowy.

W Polsce potrzebujemy realnych zmian, a nie zabawy w politykę.