Polskie „partyjki”

Wydaje się Wam, że Polska jest wyjątkowo upartyjniona – otóż nie, a przynajmniej „nieformalnie”. Polskie partie polityczne są wręcz mikroskopijnej wielkości w porównaniu do niemieckich, czy angielskich. Oczywiście pomijając kuzynów, szwagrów, wujków itp., którzy korzystają ze „znajomości partyjnych”.

Największą polską partią nie jest PO, lecz PSL. Ludowcy mają w swoich szeregach 124 000 osób, dalej jest Platforma – 46 000, SLD – 36 000, PiS liczy 22 000, a Ruch Palikota tylko 6 000. Jednak nawet te małe liczby nie do końca odzwierciedlają liczbę aktywnych członków.

Jeżeli popatrzymy na sumę płaconych składek przez członków niektórych partii można wywnioskować, że nawet te małe liczby w skali kraju są zawyżone. Z danych z zeszłego roku można wywnioskować, że np. w PSL składki członkowskie płaci … 3 000 osób.

A jak jest w Niemczech? SPD ma 472 000 członków – niewiele mniej CDU 469. Daleko za nimi, ale i tak dużo więcej niż polskie partie jest CSU – 148 000. Kolejne trzy partie mające swoich przedstawicieli w niemieckim parlamencie mają po około 60 tysięcy członków. Nawet licząc, że Niemców jest dwa razy więcej niż Polaków, to i tak w partiach jest kilkukrotnie więcej ludzi niż u nas.

Ciekawą tendencją w większości krajów UE jest odpływ członków partii politycznych – w Niemczech w przeciągu 3 lat ubyło 10-15%. W Polsce również widzimy podobny spadek – SLD straciło 40% swoich członków w krótkim czasie. Sami członkowie partii często są nieaktywni – co pokazują ostatnie wewnętrzne wybory w PO, kiedy to zagłosowało zaledwie 50% członków. Przecież to powinna być najbardziej aktywna politycznie grupa, a tutaj mamy taki słaby wynik.

Narastająca niechęć do polityki wydaje się objawiać w całej europie – jaka może być tego przyczyna? Być może brak wiary w polityków i w realną możliwość zmian. Możliwe też, że tak się dzieje dlatego, że nie ma już w europie wielu polityków z prawdziwą charyzmą, którzy mogliby wziąć na swe barki nie tylko wszystkie przywileje, ale też problemy i obowiązki.

Reklamy

Wolność emerytalna

Nie dawno Minister Rostowski przedstawił 3 warianty zmian w odkładaniu pieniędzy na emerytury. Był to krok w dobrą stronę, ponieważ dawał możliwość większego wyboru dla przyszłych emerytów. Krok ten jednak jest tylko jednostronny – ludzie, którzy nie ufają OFE są jak najbardziej za, ale Ci, którzy nie wierzą w ZUS uważają, że nikt nie wziął pod uwagę ich poglądów, no i mają rację.

System powinien być jak najbardziej obustronny. Powinniśmy dać możliwość wyboru, czy ktoś chce inwestować tylko w ZUS, czy tylko w OFE. Problemem jest to, że ZUS i OFE, to dwa całkowicie inne sposoby zarządzania pieniędzmi.

W ZUS nasze pieniądze są wydawane na bieżąco, na wypłaty dla obecnych emerytów. My zaś, przechodząc na emeryturę musimy liczyć na wpłaty obecnie pracujących. Otwarte Fundusze Emerytalne działają inaczej, bo inwestują nasze pieniądze na giełdzie, czy wykupują obligacje (ta metoda ma być zabroniona przez rząd w proponowanych ustawach). Pieniądze, akcje i obligacje są przypisane do każdego z osobna.

Gdyby ludzie masowo przepisywali się do OFE brakło by pieniędzy na wypłaty obecnych emerytur – już teraz mamy dziurę w ZUS i rząd musi dopłacać. Ze względu na opinię społeczną o OFE jest to raczej mało prawdopodobne, ale nigdy nie jest się pewnym. Trzy warianty Rostowskiego przez wielu słusznie są odbierane jako próba zatkania tej dziury pieniędzmi z OFE.

Wprowadzając dobrowolność ZUS, OFE, czy stan pośredni należy być bardzo ostrożnym. Warto byłoby rozłożyć tę reformę na okres ok. 10 lat – a przynajmniej kwestię wyboru tylko OFE. Powinna też istnieć możliwość zmiany decyzji w sprawie składek raz na kilka lat.

Trzy warianty Rostowskiego

Długo czekaliśmy na jakąś decyzję w sprawie OFE, było wiele spekulacji nad tym co zamierza zrobić rząd i w końcu jest przełom. Na konferencji prasowej wicepremier Rostowski razem z ministrem pracy i polityki społecznej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem przedstawił trzy warianty reformy Otwartych Funduszy Emerytalnych. Brawo dla rządu – w końcu jakaś ciekawa reforma, a konkretnie trzy.

Te projekty nie mają jeszcze formy ustawy, więc jeszcze długo poczekamy na konkrety, ale już dziś można wiele powiedzieć na ich temat. Wszystko dokładnie zostało przedstawione w rządowym raporcie oraz poglądowo na konferencji prasowej poświęconej reformom.

Poniżej wymienię te trzy warianty Rostowskiego:

Wariant I
Dotyczy on zakazu inwestowania funduszom w obligacja państwowe – bardzo dobry pomysł, ponieważ takie kupowanie obligacji, to jak przelewanie z jednego garnuszka w drugi.

To znaczy, że ta część środków, które OFE nie mają prawa inwestować w akcje, byłaby przeniesiona z OFE na subkonta w ZUS. Jej równowartość byłaby zaksięgowana na tych subkontach przyszłych emerytów i obecnych; byłaby waloryzowana na tych samych zasadach, jak obecnie są waloryzowane środki tam zgromadzone.

Zaznaczył Rostowski.

Wariant II
Tutaj wreszcie zaczyna się demokracja – każdy miałby wybór, czy chce inwestować w OFE, czy też nie. Osoba chętna do przystąpienia do OFE musiałaby w ciągu trzech miesięcy złożyć stosowne pismo – w razie nie wysłania automatycznie wszystkie środki byłyby przekazywane do ZUS

Wariant III
W istocie bardzo podobny do poprzedniego, z tym, że dodaje możliwość wpłacenia dodatkowych 2% swoich zarobków do OFE. Dodatkowych to znaczy nieobowiązkowych – zamiast odkładania 2% do OFE mógłby wpłacić 2+2, czyli 4%. Rostowski ten wariant nazwał „dobrowolność +”

Mi najbardziej odpowiada ostatni wariant, ponieważ daje najwięcej możliwości, ale sądzę, że rząd powinien pójść o krok dalej. Dobrze by było, gdyby po wybraniu, czy chce się być w OFE, czy też nie była możliwość zmiany decyzji. Minister finansów słusznie zauważył, że mogłoby to prowadzić do spekulacji i nadmiernego rozchwiania giełdy, ale myślę, że możliwość zmiany decyzji co 5 lat byłaby dostatecznie bezpieczna. Dzięki temu zwiększyła by się również wolność dysponowania naszymi w końcu środkami.

PS.
Swoją drogą Pan Rostowski został również zapytany przez dziennikarkę o spotkanie grupy Bilderberg, w którym uczestniczył i widać było poirytowanie na jego twarzy. Ja również jestem ciekawy tego co tam się działo – być może otrzymamy jakieś krótkie sprawozdanie.

Reforma systemu podatkowego cz.2

W tej części wątku o reformie systemu podatkowego chciałbym wyrazić swoją opinię na temat wielu mniejszych podatków, oraz odnośnie składek na ubezpieczenia społeczne i właśnie od nich zacznę.

Składki na ubezpieczenia społeczne dzielą się na:
– emerytalne
– rentowe
– wypadkowe
– chorobowe
W sumie obciążenia (bez składek zdrowotnych) dla pracowników wynoszą ok. 14%, a dla pracodawcy ok. 17% – ale nie łudźmy się, bo w istocie to cała ta suma to obciążenie pracownika, ponieważ zwyczajnie dostanie niższą pensję. Pogmatwanie tych składek wszystkim tylko utrudnia sprawę.

Otóż przechodząc do sedna uważam, że po pierwsze powinniśmy połączyć składki na owe ubezpieczenia w jedną, co zmniejszyłoby papierkową robotę. Po drugie i najważniejsze proponuję ustanowienie tych składek liniowymi z możliwością ich podwyższenia przez pracownika lub pracodawcę. Każdy niezależnie od pensji płaciłby taką samą składkę oraz dostawałby takie samo wynagrodzenie socjalne, jednocześnie miałby możliwość zwiększenia tych składek wedle własnej woli. Takim rozwiązaniem chciałbym min. ustanowić minimalną emeryturę socjalną – trochę na wzór Kanadyjski.

Jeżeli chodzi o liczby, to:
1. Bazowo ta składka na ZUS wynosiłaby 150 zł i byłaby zwiększana o wartość wzrostu gospodarczego co 5 lat.
2. Emerytura/renta wynosiłaby tyle ile pensja minimalna, która skądinąd również będzie rosła wraz, ze wzrostem PKB na mieszkańca.
Celowo pominąłem składki na NFZ, ponieważ ustanowienie tutaj liniowości byłoby katastrofą dla najmniej zarabiających.

Dzięki takiemu rozwiązaniu po pierwsze nie będzie już mowy o dziurach w finansach ZUS, więc nie trzeba będzie dopłacać z budżetu do świadczeń społecznych. Po drugie jest to metoda bardziej demokratyczna, a po trzecie zmniejszamy obciążenie finansowe szczególnie tych najmniej zarabiających, ponieważ przystawce minimalnej 1600, to po usunięciu dochodowego oraz ustanowienie liniowych składek pracownik zyskuje ponad 300 zł miesięcznie w kieszeni.

Innym moim postulatem jest usunięcie wszystkich podatków, które przynoszą do budżetu mniej niż 20 mln zł, ponieważ mamy mnóstwo małych i nieopłacalnych podatków, gdzie strasznie trudno się je egzekwuje, a sprzyja to biurokracji i przekrętom. Chciałbym również usunąć obowiązek płacenia podatku RTV, ponieważ nie jest on egzekwowany, a wysyłanie kontroli do wszystkich mieszkańców polski jest nieopłacalne i mija kompletnie się z celem. Jeżeli ktoś chciałby wspomóc TVP, to proszę bardzo,a jak nie to nie,ale wtedy niech nie narzeka na reklamy itp.

Ochrona pracy przy elastycznym rynku.

Oba tytułowe hasła są bardzo ważne, poniekąd są one przeciwstawne, ale sadzę, że można wypracować odpowiedni kompromis.

Ochrona pracy jest ważna, ludzie muszą wiedzieć na czym stoją, co w dzisiejszych czasach staje się coraz trudniejsze – więc nie ma się co dziwić, że mamy kryzys demograficzny. Elastyczność z kolei w obecnym systemie ekonomicznym jest równie ważna. Pracodawcy muszą mieć możliwość regulacji wielkości zatrudnienia.

Uważam, że aktualnie ta elastyczność jest nazbyt wyolbrzymiona, dlatego w kwestii pogodzenia tych dwóch haseł wypracowałem dwa punkty:

1. Limit zatrudnienia na umowy śmieciowe. Zbyt dużo ludzi jest zatrudnianych na tzw. „umowy śmieciowe”. Tak więc, żeby ograniczyć ten precedens powinien zostać ustalony procentowy limit (firmy zatrudniające powyżej 20 ludzi), ja proponuję go ustawić na poziomie 30%, czyli tylko tylu pracowników może być na śmieciówkach. Pominąłem małe firmy, ponieważ one potrzebują większej elastyczności.
2. Obowiązkowe składki we wszystkich umowach o pracę. To w praktyce wyeliminuje owe śmieciówki, ponieważ nawet w nich trzeba będzie odprowadzać składki. To oczywiście przyniesie również duże wpływy do budżetu.

Jak wszystkie restrykcyjne działania na rynku pracy przyniesie to wzrost szarej strefy, ale eliminowanie jej powinno być w gestii odpowiednich służb, a co najważniejsze my sami nie powinniśmy dawać przyzwolenia na takie praktyki.

Reforma Emerytalna – zmiany w projekcie

Po przeanalizowaniu systemu i możliwych zmian postanowiłem wprowadzić poprawki w projekcie. Te zmiany będą częściowo naśladowały Kanadyjski system emerytalny. Polegają one na wprowadzeniu emerytury minimalnej ,która będzie wynosiła 90% pensji minimalnej. Każda osoba zatrudniona będzie płaciła taką samą składkę emerytalną. Możliwym będzie jednak zwiększenie swojej emerytury poprzez płacenie dodatkowych składek.

Pracodawcy nie będą nic płacił, ponieważ nawet gdyby nałożyć na nich te składki on w efekcie i tak „przeżuci” się to na pracowników. W sumie składki na ubezpieczenia będą w wysokości 280 zł dla mężczyzn oraz w wysokości 320 zł dla kobiet. Z czego 220 i 260 zł będą na emerytury, po 30 zł na renty, oraz po 10 zł na choroby i wypadki.

Edit.
Dodam jeszcze, że owe składki będą rosły co roku o wartość inflacji + o procent o jaki będzie rosła płaca minimalna.

Reforma emerytalna – wstęp

Reforma emerytalna jest bardzo ważnym przedsięwzięciem, które ma na celu przynieść oszczędności dla budżetu, jak i dać większe pole manewru dla osób, które płacą składki.

Wiek emerytalny, będzie rozłożony bardziej sprawiedliwie, według polskiej KZiS (Klasyfikacja zawodów i Specjalizacji). Każda grupa zawodów będzie miała oddzielny wiek, w którym przechodzi się na emerytury. Np. pracownicy w hucie, będą przechodzili na emeryturę wcześniej niż teraz, a np. kierownik w tej samej hucie później niż teraz.

Najszybciej na emeryturę będą przechodzić pracownicy fizyczni, a najpóźniej biurowi. Taki podział jest sprawiedliwy, ponieważ coraz trudniej jest pracować fizycznie w wieku 60+.

Jeżeli ktoś pracował przykładowo 25 lat w fabryce, gdzie przechodziłby na emeryturę załóżmy w wieku 60 lat, a później 25 lat w biurze, gdzie emerytura jest w wieku np. 72 lat, to na emeryturę przejdzie w wieku pośrednim wynikającym ze średniej arytmetycznej. Taka osoba przeszłaby na emeryturę w wieku 66 lat.

Kolejną zmianą jest możliwość zrezygnowania z emerytury i „wypłacenia” uzbieranych pieniędzy z funduszu emerytalnego, przez co ta osoba nie płaciłaby już składek emerytalnych. Pieniądze, które płacimy państwu w składkach na emerytury są nasze i każdy powinien zdecydować co z nimi zrobić.

Kolejna rzecz, to umożliwienie sprawdzenia ile ma się pieniędzy na koncie emerytalnym, gdzie są one ulokowane, oraz prognozę ile będzie wynosiła emerytura. To będzie ułatwiało decyzję przy wybieraniu, czy chcemy zrezygnować z emerytury, czy też nie. Tego typu operacje będą odbywały się przez internet i w ZUS.