Janukowycz traci kontrolę?

Do niedawna wydawało się, że prezydent Janukowycz był niepewny, nie wiedział jak działać, teraz jednak zdecydował się na zaostrzenie niedemokratycznych metod. Dlaczego? Bo traci kontrolę, a sytuacja dla niego jest tragiczna. Mam kontakt z jednym z oficerów ukraińskiej milicji, który „nie ma zamiaru strzelać do ludzi”, podobnie jest wśród wielu innych dowódców oddziałów w całym kraju.

Owy oficer wg. moich informacji również „nie ma zamiaru wysyłać jednostek specjalnych do kijowa”, nawet gdyby miałby taki rozkaz. Zawsze znajdzie się ktoś posłuszny władzy centralnej, jednakowoż w przypadku dalszych zaostrzeń konfliktu Janukowycz może stanąć w obliczu całkowitej odmowy posłuszeństwa.

Również wynajmowanie bandytów do walki z protestantami przez władze ukraińskie może świadczyć o tym, że nie ma pełnej kontroli nad służbami. Chodzą też słuchy, że Rosjanie musieli wspomóc prezydenta swoimi zasobami ludzkimi. Powiem jeszcze raz Janukowycz traci kontrolę!

Wielcy możni Ukrainy, którzy go popierali powoli wycofują się z obawy przed sankcjami UE i USA, co może skutkować utratą przez nich wielu miliardów dolarów. Bez wsparcia tych oligarchów Janukowycz nie utrzyma się długo, dlatego właśnie desperacko chce przejąć kontrolę.

Kolejną poszlaką, która potwierdza tę tezę jest nie odbieranie telefonów od zagranicznych przywódców. Wydaje się, że jest zbyt wzburzony, a może nawet spanikowany by pozwolić sobie na akie kontakty. Jego sprzeczne działania i miotanie się od skrajności w skrajność jest już faktem.

Uważam, że jeśli Ukraińcy przetrzymają te najgorsze chwile będzie już tylko lepiej i…
wkrótce wywalczą swoją wolność!

Reklamy

Morderczy HAARP

Bez wiedzy ofiar lub ich bliskich, HAARP projektuje fale radiowe o ultra-wysokiej mocy. Fale te działają na tej samej elektronicznej częstotliwości, co truncus encephali lub pień mózgu, selektywnie powodując śmierć pozornie z przyczyn naturalnych – w tym niektóre z tych przyczyn wydają się koronerom jako wylew krwi do mózgu albo atak serca. NATO jest w stanie, w skali globalnej, zdalnie uciszać “sprawców z dewiacyjnymi i wywrotowymi myślami” – takimi słowami wyraził się Edward Snowden.

“Gdy służby wywiadowcze nie biorą pod uwagę zamachu jako optymalnego efektu … oni mogą po prostu spowodować, że ofiary zachowują się w szalony sposób, tak aby ich zdyskredytować. Kiedy byliśmy w tranzycie pomiędzy Hongkongiem i Moskwą, pracownicy WikiLeaks i ja musieliśmy odpierać nieustanne zagrożenie radiowo generowanych morderczych złudzeń.“ – kontynuuje Snowden

Były pracownik CIA i NSA mieszka obecnie w hotelu, na lotnisku Szeremietiewo, twierdzi, że dorywczo urządził swój cały pokój jako funkcjonalną klatkę Faradaya oraz, powiedział że “bez niej, byłby już martwy w momencie, gdy pierwsza jego historia została wydrukowana w The Guardian“. W 2009 roku brat senatora USA – Nick Begich również podobnie określał projekt HAARP jako urządzenie do wpływania na ludzkie emocje.

Świadectwa Edwarda Snowdena są kontrowersyjne i potencjalnie przerażające, ale niestety jak zwykle nie dostajemy pewnych dowodów, a tylko poszlaki mające świadczyć tym programie.

Tragedia Egiptu

Kolejny dzień w Egipcie trwają zamieszki przeciwko wojsku, które obaliło demokratycznie wybranego prezydenta Mursiego. Największe starcia trwają w Kairze, gdzie według różnych źródeł zginęło od 50 do ponad 100 ludzi, a setki jest rannych. To jednak nie jest jedyny poważny problem, kolejnym jest Nil, a konkretnie budowa tamy przez Etiopię, która może nadwątlić siły tej rzeki.

Władze Etiopii wykorzystują zamieszanie u sąsiada, żeby rozpocząć planowaną już od dawna budowę. Jeszcze za prezydentury Mursiego Egipt zagroził, że nie da sobie odebrać wody i „nie wyklucza użycia siły”. Teraz jednak te słowa wydają się niemożliwe do spełnienia, tym bardziej, że dla Etiopii to jest prestiżowa sprawa, ponieważ ta elektrownia ma osiągnąć moc 6 gigawatów, a szacowany koszt budowy wynosi 4,3 miliardów dolarów. Niestety zmniejszy ona ilość wody dopływającej do Egiptu o 18 mld metrów sześciennych rocznie.

Zamieszki, które przeszkadzają w wypracowaniu jednolitego stanowiska niepokoją również USA – sekretarz obrony Chuck Hagel dzwonił w sobotę do generała Abdela Fattaha al-Sisi, z prośbą o uszanowanie prawa obywateli do pokojowych manifestacji. Barack Obama, zaniepokojony poczynaniami wojska wstrzymał dostawę czterech F-16 dla armii w Egipcie.

Wojsko pomimo, że prezydent nie miał poparcia większości nie powinno w żaden sposób ingerować w rząd, przecież Egipcjanie wybrali go w wolnych wyborach i nawet teraz ma kilku-dziesięcioprocentowe poparcie – większe niż Donald Tusk w Polsce.

Sytuacja w Syrii – USA rozważają atak

Szef połączonych sztabów gen. Martin Dempsey – najwyższym rangą dowódcą sił zbrojnych USA i najważniejszy doradcą prezydenta Obamy do spraw wojskowych ogłosił,że „administracja Baracka Obamy rozważa użycie siły w ogarniętej wojną Syrii”

Generał miał okazję wypowiedzieć się na ten temat, ponieważ w senacie rozważana jest jego reelekcja na stanowisku Przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów. Mówiąc o Syrii generał określił możliwy atak, jako „uderzenia kinetyczne”, zaznaczając, że „kwestia ta jest omawiana wewnątrz amerykańskich agencji rządowych”. Zastępca Dempsey’a – admirał James Winnefeld całkowicie popiera stanowisko szefa i dodaje, że „Mamy całą gamę możliwości. Jesteśmy gotowi, aby działać”.

Ciekawe co generał Dempsey miał namyśli przez uderzenia kinetyczne – być może to oznacza gotowość do ataku rakietowego na placówki wojskowe, czy zgrupowania armii rządowej. W grę może też wchodzić atak przeprowadzony przez drony. Dla rebeliantów najkorzystniejszą rzeczą byłoby wprowadzenie strefy zakazu lotów, tak jak to było w Libii.

Barack Obama już wcześniej zapowiedział, że jeżeli reżim Baszszara al-Asada użyje broni chemicznej będzie zmuszony do udzielenia pomocy militarnej rebeliantom – tak też się stało. W połowie czerwca prezydent zdecydował, że CIA ma przerzucać do Syrii broń ręczna, jak karabiny, pistolety, amunicja, ale rebeliantom najbardziej potrzebne są rakiety przeciwlotnicze i przeciwpancerne.

W Syrii od kwietnia trwa ofensywa wojsk rządowych, ale wydaje się, że ta, bądź co bądź niewielka pomoc wsparła rebeliantów. O ile jeszcze w czerwcu sytuacja była trudna, o tyle w lipcu rebelianci osiągnęli kilka sukcesów.

Armia rządowa liczy ok 200-250 tysięcy żołnierzy, milicjantów, agentów rządowych oraz wspierający ich Hezbollah.
Siły opozycji liczą 110-160 tysięcy ludzi, w ich skład wchodzi największa frakcja, czyli Wolna armia Syryjska, ale też Syryjska Armia Wyzwoleńcza, Syryjski Front Islamski, Front Obrony Ludności Lewantu, te siły są wspierane przez kurdyjskie Powszechne Jednostki Ochrony.

Tutaj mapa pokazująca sytuację wojenną:

Kolor zielony syryjska opozycja
Kolor żółty Kurdowie
Kolor czerwony siły rządowe

Będzie wojna w Korei?

Coraz bardziej rośnie napięcie na półwyspie koreańskim. Najpierw zajmę się Chinami, otóż wczoraj amerykańskie agencje poinformowały, że wykryły mobilizację armii chińskiej na granicy z Koreą. Wykryto wzmożony ruch czołgów, a lotnictwo postanowiono w stan gotowości, jak i również armia chińska zwiększyła ilość patroli nad granicą. Całą armia chińska została postawiona w pierwszy i najwyższy stopień gotowości.

Zarówno Chiny jak i Rosja są „poważnie zaniepokojone” sytuacją w Korei. Jestem ciekaw, po której stronie są te dwa państwa. Chiny mają podpisany traktat z Północą, a i Rosja jest „ideologicznie” bliska, ale ostatnie ich zachowania wskazują na nieco inną sytuację. Ku zdziwieniu międzynarodowej opinii publicznej nie dość, że oba te państwa zgodziły się na wprowadzenie sankcji na PyongYang, to jeszcze Chiny bardzo ochoczo zabrały się za współpracę z USA w tej kwestii.

Widać, że w sojuszu komunistów zgrzyta, być może to z powodu nieposłuszeństwa Północy Chiny zdecydowały się ich utemperować. Niewątpliwie to też jest przyczyną całego napięcia i tego wymachiwania szabelką przez Una.

Z kolei jeżeli chodzi o USA, to po wysłaniu lotnictwa, czyli bombowców B-52 i B-2, oraz myśliwców F-22 przyszła kolei na marynarkę. Stany Zjednoczone wysłały 3 niszczyciele specjalizujące się w obronie przeciw-rakietowej,żeby bronić Korei Południowej, ale głównie swoich baz w Japonii.

Przechodząc do sedna, czyli samej Korei Północnej Najnowszą wiadomością jest news o zamknięciu strefy ekonomicznej, w której to inwestowały południowokoreańskie firmy – to była ostatnia enklawa, gdzie oba państwa miały coś ze sobą wspólnego oprócz granicy. Trzeba również wspomnieć, że przywódca Korei ogłosił ponowne prace nad bronią atomową.

Jeżeli chodzi o militaria północy, to z doniesień amerykanów nie widać zwiększenia aktywności na granicy, chociaż tam zawsze jest ruch, więc może to niedopatrzenie. W Korei teoretycznie ogłoszono mobilizację sił rakietowych i artylerii.

Ja osobiście uważam, że pomimo tych gróźb i gestów Kim Dzong Un nic więcej nie planuje. Chce tylko wywalczyć ustępstwa i zmniejszenie sankcji jakie „zachód” wywarł na jego kraj.

Korea – Północ vs Południe

Retoryka pomiędzy Koreą Płn. a Płd. i Stanami Zjednoczonymi zaostrza się. Najpierw 12 Marca Kim Dzong Un ogłosił zerwanie zawieszenia broni i gotowość do ataku na Południe, po włączeniu się do konfliktu USA i oświadczeniu, że będzie bronić swoich sojuszników PyongYang ostrzegł przed atakiem rakietowym na Amerykę. 19 Marca Amerykanie wysłali nad Koreę Południową Bombowce B-52, komuniści ostrzegli, że następne takie zagranie będzie oznaczało wojnę. Wczoraj z kolei ukazał się film propagandowy na którym narrator mówi, że:

siły komunistycznego reżimu zajmą w ciągu trzech dni południowokoreańskie miasta i wezmą jako zakładników 15 tys. amerykańskich obywateli. A gdy na Południu zabraknie świeżych dostaw jedzenia, pitnej wody i wybuchnie chaos, żołnierze Koreańskiej Armii Ludowej zaczną misję „stabilizacyjną”.

Tutaj jest ilustracja pokazująca obie strony konfliktu pod względem ekonomicznym i militarnym:
(fot. WP.PL / Alicja Czerniawska)

Polityka zagraniczna Tuska

W związku z przemówieniem ministra Sikorskiego i debatą w sejmie na temat przyjęcia tej informacji chciałbym rzetelnie przedstawić porażki i sukcesy na planie polityki zagranicznej rządu Donalda Tuska.

Zacznę od sukcesów – pierwszym,który mi się nasuwa to odnowienie działalności Grupy Wyszehradzkiej. Od niedawna Wyszehrad zaczął prowadzić nieco intensywniejsze merytoryczne prace. Podniesiono tam wiele kwestii, ale decyzje o wspólnej polityce energetycznej, wywieraniu nacisku wewnątrz unii są najważniejsze

Drugim, ale umiarkowanym sukcesem jest wywalczenie dość dobrego budżetu dla Polski na następną perspektywę, co prawda teraz prawdopodobnie trzeba będzie renegocjować budżet. Parlament Europejski chce większego budżetu, co daje szansę na poprawę wyniku- mam nadzieję, że Polacy tego nie zaprzepaszczą.

Niestety nie widzę innych godnych uwagi sukcesów rządu, więc przejdę do porażek.

Tutaj zacznę od wrażliwej dla Polaków kwestii jaką jest Katastrofa Smoleńska. Krótko mówiąc rząd stał się zabawką w rękach Putina. Z niewiadomych przyczyn nie starali się o walkę o wizerunek polski na świecie w świetle katastrofy, ponieważ na świecie znany jest tylko raport Rosyjski, z którego wynika, że tomy jesteśmy sami sobie winni, a Rosjanie w ogóle nie przyczynili się do tego wypadku, co jest kompletną bzdurą. Jest jeszcze kwestia czarnych skrzynek, wraku i jeszcze długo bym wymieniał.

Drugą wielką porażką są stosunki z USA, a mianowicie kwestia tarczy antyrakietowej, która wisi na włosku. Również porażką jest niemożność wynegocjowania zniesienia wiz. Następnie chciałbym wspomnieć o kupionych po zawyżonej cenie F-16 i problemów z ich eksploatowaniem, oraz szkoleniem pilotów. Polska jako sojusznik USA powinna być traktowana poważnie, ale Amerykanie widzą, że traktujemy ich jak bogów i taką sytuację wykorzystują.

Po trzecie całkowita porażka polityki Wschodniej dotyczącej Białorusi i Ukrainy. Kompromitacją, a nawet niemal zdradą było przekazanie danych opozycjonistów białoruskich Łukaszence. Ochłodzenie stosunków z Ukrainą też daje się we znaki, co wykorzystuje Rosja i dalej rozszerza swoją strefę wpływów.

Po czwarte – zniwelowanie znaczenia gospodarczej polityki zagranicznej – uważam, że większość wizyt zagranicznych powinna owocować nowymi kontaktami i co najważniejsze kontraktami biznesowymi, powinniśmy zabierać przedstawicieli polskich przedsiębiorców, żeby wzmocnić przede wszystkim wymianę handlową. Ważna jest też wymiana doświadczeń i wprowadzanie polskich firm na nowe rynki i vice versa.

Tyle na teraz przychodzi mi do głowy poważnych błędów polskiej dyplomacji w ostatnim czasie.

Uważam również, że prezydent zdecydowanie bardziej powinien wspierać rząd w reprezentowaniu polskich interesów za granicą, a niestety po przejęciu władzy przez PO polityka zagraniczna straciła na znaczeniu i przestaliśmy dbać o własne interesy.