„Rewolucyjne zmiany” PiS

Wkrótce rozpocznie się kampania wyborcza (chociaż bardziej adekwatne byłoby określenie „przyspiesza”, bo przecież w polityce kampania wyborcza trwa zawsze), w związku z czym Prawo i Sprawiedliwość szykuje się do kolejnego „nowego otwarcia” w programie. Nowy program partii ma być gotowy na początku stycznia.

Wiadomo, że programie na pierwszym planie ma być postawiony tzw. „Narodowy Program Zatrudnienia” – politycy PiS próbowali projekt ten przeforsować w sejmie, ale został odrzucony. NPZ ma na celu min. stworzenie 1,2mln miejsc pracy dla młodych ludzi. Oprócz tej sztandarowej reformy w programie ma znaleźć miejsce na likwidację Narodowego Funduszu Zdrowia oraz gimnazjów, wprowadzenie podatku bankowego oraz od hipermarketów, a także powrót do poprzedniej stawki VAT – 22%.

Kolejnymi postulaty to cofnięcie „pseudo-reformy” emerytalnej, czyli ponowne zmniejszenie wieku emerytalnego, zmiany strukturalne w ministerstwach oraz zwiększenie poziomu finansowania służby zdrowia do 6% PKB. Program ma zatwierdzić Jarosław Kaczyński z kilkoma bliskimi współpracownikami, zaś w połowie lutego zostanie oficjalnie zatwierdzony na kongresie PiS w Warszawie.

Tak naprawdę to wszystko to nic nowego – słyszeliśmy o tym z ust polityków PiS od dawna. To jest jedynie sformalizowanie stanowiska. Ku radości Platformy nie zabraknie również miejsca dla katastrofy smoleńskiej ciekawe tylko, czy nastąpi jakieś załagodzenie tej ostrej retoryki, czy nie. Od tego w znacznym stopniu mogą zależeć wyniki wyborów.

Reklamy

20 lat z VAT

Już 20 lat w Polsce obowiązuje „podatek od towarów i usług”, czyli popularny VAT. Z roku na rok narastają wątpliwości, co do słuszności tego podatku i wynikają one głównie z oszustw podatkowych oraz uprawiania kreatywnej księgowości przez niektórych przedsiębiorców. Nawet jeden z twórców VAT z przed dwudziestu lat – Witold Modzelewski ostro krytykuje to, co mamy obecnie.

W wypowiedzi w Polsat News Witold Modzelewski bardzo skrytykował zmiany, które miały miejsce w ostatnich latach. Powiedział, że ten podatek jest teraz zbytnio skomplikowany. Wielu komentatorów twierdzi, że skomplikowany system jest plusem, ponieważ utrudnia oszustwa, Pan Modzelewski sądzi jednak, że jest wręcz przeciwnie oraz, że im prostszy system tym lepszy.

Ja podzielam zdanie, że prostota systemu podatkowego praktycznie uniemożliwia, a przynajmniej znacząco utrudnia oszustwa. To właśnie na zawiłości podatkowej niektórzy nieuczciwi przedsiębiorcy szukają swojej szansy na łatwy zarobek. Z drugiej strony wiele uczciwych osób ma problemy z działaniem wg. litery prawa, ponieważ prawo, nie tylko podatkowe jest niejasne.

Ostatnio popularna stała się historia z szafami wnękowymi – czy jest to nieruchomość, czy jednak ruchomość. Wszystko jest winą interpretacji prawa przez urzędników, a właśnie przez nadmierną zawiłość i ciągłe zmiany możliwe są takie błędy. Rząd często zmienia sposoby interpretacji prawa, wiele razy wciągu roku – ciężko jest się połapać w aktualnej sytuacji.

Potrzebny jest nam prosty podatek VAT, najlepiej z jedną stawką, bez żadnych wyjątków, które prowadzą tylko do wielomilionowych, a może i wielomiliardowych strat dla budżetu. Rząd ustalając budżet na ten rok przewidywali przychody z VAT na poziomie ok 128 miliardów złotych. Z ostatniego raportu wynika, że do końca Maja do budżetu wpłynęło 45mld., jest to 35% planu, a minęła już połowa roku.

Nie trudno wywnioskować, że jak nic się nie poprawi, to będziemy mieli wpływy do budżetu o 30 miliardów niższe niż zakładano, a co to oznacza – nowelizacja budżetu i cięcia. Profesor Modzelewski sądzi, że w najlepszej sytuacji będzie to ok. 15 mld. Przecież to są ogromne sumy i będą potrzebne wielkie cięcia!

Wymóg inwestycyjny

Warto oglądać telewizję, chociażby po to by, dowiedzieć się ciekawych rzeczy. Niedawno, w programie Premierzy w Polsat News prof. Andrzej Blikle przypomniał, że na kontach prywatnych przedsiębiorców w Polsce leży odłogiem ponad 200mld. złotych. Ta niebagatelna suma pieniędzy marnuje się, podczas gdy dużą część z nich można by przeznaczyć na inwestycje.

Przedsiębiorcy boją się inwestować swoje pieniądze głównie z powodu kryzysu i warto znaleźć sposób na aktywizację. Po usunięciu PIT i CIT – można o tym poczytać więcej w projekcie, należy wprowadzić „wymóg inwestycyjny”.

Wymóg ten zobowiązywałby wszystkie firmy odprowadzające VAT, czyli tzw. Vatowców (z rocznymi obrotami powyżej 150tys. zł lub zgłoszone jako płatnicy przez właściciela) do inwestycji 30-50% (wartości czysto poglądowe) ze zwrotu podatkowego, jaki otrzymają. Jak już wspomniałem owe procenty są tylko poglądowymi wartościami, ponieważ potrzeba dogłębnych analiz problemu, żeby ustalić sensowny poziom.

Połączenie tego „wymogu inwestycyjnego” z usunięciem dochodowego byłoby idealnym rozwiązaniem na przyciągniecie wielkich firm i ich właścicieli, uciekających od wysokich podatków i nakłonienie ich na inwestycje. To są sumy inwestycji rzędu setek miliardów rocznie. Warto również wspomnieć, że należy ustanowić pewien pułap pieniędzy, które powinny być przeznaczone na zatrudnienie pracowników, co zapewniłoby znaczące zmniejszenie bezrobocia, chociaż i bez tego znalazłoby się wiele nowych miejsc pracy w Polsce.

Sposób wyliczania pieniędzy, które muszą być inwestycjami również jest bardzo proste i nie wymaga wypełniania żadnych dodatkowych dokumentów oraz nie przysporzy konieczności zatrudniania wielu urzędników. Również, zaletą jest to, że wiele mikroprzedsiębiorstw nie-vatowców nie będzie obciążane koniecznością wykładania i tak nielicznych pieniędzy na inwestycje, co ułatwi ich działalność i nie będzie stwarzać ryzyka utraty płynności.

Inwestycje, czy oszczędności?

Nie ma co ukrywać, że nie tylko Europie, ale także i w Polsce panuje kryzys, który powoduje stagnację, a nawet recesję. Generalnie rzecz biorąc są dwa sposoby na wyjście z kryzysu i powrót do szybkiego wzrostu gospodarczego – pierwszy to zwiększenie poziomu inwestycji rządowych, co powoduje pobudzenie gospodarki, drugi zaś to zmniejszanie wydatków państwa, co skutkuje zbilansowaniem budżetu i zmniejszeniem deficytu.

Oba te sposoby wpływają na inne czynniki, które mają znaczenie we wzroście gospodarczym.

Zwiększanie inwestycji bezpośrednio wpływa na rozwój poprzez rozwój prywatnych firm, które z kolei też zaczynają więcej inwestować, co napędza spiralę wzrostu. Poprawiają się również wtedy nastroje konsumentów – dzięki zmniejszeniu bezrobocia mogą sobie pozwolić na większe wydatki. Zagraniczni inwestorzy widząc poprawiającą się sytuację w kraju też są bardziej skorzy do lokowania pieniędzy u nas.

Zmniejszanie wydatków państwa wpływa z kolei na zmniejszenie obciążenia budżetu – nie tylko zmniejszamy na papierze deficyt, ale też mniej wydajemy na obsługę tegoż długu. Dzięki takiemu rozwiązaniu państwo może lepiej dysponować pieniędzmi podatników. Takie rozwiązanie również poprawia naszą sytuację gospodarczą, co może być widoczne w odpowiednich ratingach, a my możemy sobie pozwolić na sprzedawanie obligacji na lepszych dla nas warunkach.

Oba sposoby wydają się być przeciwstawne, ale można je połączyć, co może przynieść bardzo dobre efekty. Pierwsze rozwiązanie należy zastosować w dziedzinach gospodarki, które są „roboczo-chłonne”, czyli tam, gdzie można znacznie zwiększyć ilość miejsc pracy. Inwestycje powinno się też zwiększyć w sektorze najnowszych technologii, czyli np. wsparcie dla polskich uniwersytetów, czy innych ośrodków badawczych – może to przynieść realne zyski w przyszłości.

Drugie rozwiązanie można zastosować głównie w budżetówce oraz trzeba wypracować optymalny sposób wprowadzania oszczędności w innych dziedzinach – tak, żeby nie wpłynęło to zanadto na rozwój tych sektorów. Ogólnie rzecz ujmując oszczędzać trzeba prawie wszędzie po trochu. Ja sądzę, że zamiast „oszczędzać” trzeba „optymalizować” na przykład poprzez wprowadzenie liniowego podatku VAT i więcej – jest to opisane tutaj:
Cześć pierwsza
Część druga

Rząd niestety ostatnio przesadził z tym drugim „filarem”, co jest teraz przez nas odczuwalne w postaci (realnej) recesji. Nie przyniosło to dużych oszczędności dla budżetu, a zatrzymało nasz wzrost gospodarczy.

Reforma systemu podatkowego cz.1

Witam. Ostatnio dużo zastanawiałem się nad systemem podatkowym w Polsce i możliwościami wprowadzenia zmian. Otóż wychodzę, że generalnego założenia, że podatki, jak i z resztą cały system prawniczo-finansowy powinny być dość proste i przejrzyste. Tyle się słyszy o przekrętach na podatkach, ale niestety są też sytuacje, kiedy to państwo, lub raczej urzędnicy państwowi niejako chcą oszukać obywatela. Nie ulega wątpliwości, że ta sytuacja musi się zmienić i to szybko, ponieważ z każdym rokiem tracimy grube miliony, jeśli nie miliardy na złym prawie.

Przez złe prawo często mali przedsiębiorcy bankrutują, zaś chętni do inwestycji nowi potencjalni przedsiębiorcy, czy też zagraniczni będą bali się postawić na szali swoje pieniądze. Wg. OECD ze wszystkich członków tejże organizacji najwięcej tracimy na złych przepisach i w związku z tym mamy największą perspektywę wzrostu w sytuacji poprawy i odpowiednich reform.

W pierwszej części chciałbym skupić się na podatku dochodowym, czyli PIT i CIT, a konkretnie zastanawiam się nad sensem jego istnienia. Podatek dochodowy płacimy za każde pieniądze jakie zarobimy, jeżeli w skali roku przekroczą one sumę ok. 3.900 zł. Pytam się – po co? Ten podatek jest pozbawiony sensu. Mamy tyle podatków, że dość, że płacimy za kupno produktu, to jeszcze musimy część naszych pensji oddać państwu.

Moją propozycją jest całkowite usunięcie tego podatku, a w zamian nieco zwiększyć VAT. Dodatkowo, oprócz zwiększenia VAT proponuję wprowadzić jego liniowość, czyli te same stawki na wszystkie produkty. Dzięki liniowemu VAT unikniemy wielu przekrętów na jego wyłudzanie, jak i błędów popełnianych przez zawiłości prawne.

Przejście na opodatkowanie VAT-owe powinno odbywać się stopniowo. Zakładam, że powinno to zająć co najmniej 5 lat płynnie zmniejszając poziom dochodowego, a zwiększając VAT. Trudno mówić na jakim poziomie powinien być VAT po usunięciu dochodowego, ale przewiduję, że nie powinien on przekraczać poziomu 28%.

Obecnie z tytułu VAT budżet zarabia 120mld zł., natomiast dzięki PIT i CIT niecałe 100mld zł. Gdyby przeliczać na podstawie tylko tych danych , to VAT powinien wynieść co najmniej 35%, ale mam kilka „ale”.

Po pierwsze zmniejszenie podatków powoduję pobudzenie gospodarki i większy wzrost – obecnie jesteśmy świadkami spowolnienia (a realnie licząc z inflacją, to jest to recesja) gospodarki polski właśnie min. Przez zwiększanie podatków.

Po drugie taki ruch niewyobrażalnie wręcz przyciągnie do nas inwestorów, a zwłaszcza tych najbogatszych. Widać, że bogaci oligarchowie uciekają z krajów o wysokim podatku dochodowym – dobrym przykładem jest „Obelix”. W Rosji podatek dochodowy jest niski, ale nie przesadzajmy – gdyby u nas całkiem go usunąć, to bylibyśmy hitem na skalę światową.

Po trzecie, jak pisałem TUTAJ same koszty poboru podatku CIT, zżerają 40%! Pobór PIT, to 30%! Pobór VAT, to około 20%, więc oszczędzilibyśmy grube miliardy na samym koszcie poboru. Dodatkowo potrzebna jest jeszcze większa konsolidacja, żeby koszty poboru nie przekraczały 5%. Przy takiej konsolidacji można zaoszczędzić 10mld z CIT, 17mld z PIT i 18mld z VAT,co daje 45mld!

W kolejnej części zajmę się wieloma mniejszymi podatkami, które też można połączyć lub usunąć.

Koszty poboru podatków – są ogromne!

Ostatnio przeczytałem w internecie, artykuł z końca 2010 roku, oto jego fragment:

Wg prof. Bliklego, koszty poboru podatku CIT sięgają 40%, PIT ok. 30%, a VAT prawie 20%. Z opłat granicznych i ceł zostaje w Polsce 15%, reszta wędruje do budżetu Unii, a koszt poboru cła w zasadzie pochłania wszystko to, co zostaje w kraju. Zdaniem przedsiębiorcy, w sumie ponad 35% podatków pochłania system ich poboru, a koszty bezwzględne sięgają aż 80 mld zł.

Zastanawiam się, czy się śmiać, czy płakać i chyba bardziej odpowiada mi to drugie.

Jakim cudem tyle miliardów zł tracimy na samym poborze podatku?
Rząd teraz się zastanawia, gdzie tu zwiększyć podatki i gdzie zacisnąć paca, podczas, gdy ta liczba pieniędzy wyrzuconych w błoto jest porażająca.

Poprzez ograniczenie biurokratyzacji, oraz unowocześnienie państwowych systemów powinno bezproblemowo zaoszczędzić ponad 40 mld zł. Pytanie czemu tego się NIE robi?

Zmniejszenie podatków

Jest to jeden z najważniejszych punktów. Zmniejszenie podatków jest bardzo ważnym krokiem zmierzającym do poprawienia atrakcyjności Polski jako środowiska, gdzie warto inwestować. Moim ciekawym pomysłem jest zmiana w ubezpieczeniach społecznych. Otóż tym pomysłem jest ustanowienie „progu ubezpieczeniowego”, ten próg będzie na wysokości pensji pracownika – 2000zł. Dla każdego pracownika, którego pensja brutto jest równa, bądź niższa niż 2000zł będzie zmniejszona wartość ubezpieczeń społecznych.

Dziś pracodawca „płaci” ok. 15% pensji na ubezpieczenia, a pracownik ok. 14% na ubezpieczenia. Jeżeli np. zwiększymy pensje pracownika a 1500 do 1650 zł, a zmniejszymy zsumowane składki dla pracodawców do 10% to pracodawca, „przejmie” tylko część ciężaru wzrostu pensji. Takie zmniejszenie składek nie będzie również dużym obciążeniem dla państwa, ponieważ owa zmiana będzie dotyczyła tylko części pracowników, którzy wcześniej również wnosili niskie kwoty ubezpieczeniowe.

Należy zmniejszyć podatki dla małych firm. Zmniejszenie podatków będzie zapobiegało tak łatwemu upadaniu tychże. Budżet państwa straci na tym bardzo niewiele, a wręcz w dłuższej perspektywie zyska, ponieważ dana firma zamiast upaść będzie się mogła rozwijać, zmniejszając bezrobocie, przyśpieszając rozwój gospodarczy.

Kolejnym punktem jest stopniowe zmniejszenie podatku VAT do wartości 21%. To stopniowe malenie VAT powinno zająć około 8 lat. Jest to kolejny krok do zwiększenia przypływu zagranicznych inwestorów do polski.

Stworzenie nowego progu podatkowego, który obejmowałby ludzi, którzy zarabiają mniej niż 15 000zł rocznie. Ten próg podatkowy znacząca ułatwiłby osobom o niskich zarobkach przetrwać i żyć z godnością.